Dzieci i młodzież uwielbiają nie tylko deskorolki. Kochają je. Dla tej grupy demograficznej urządzenie to czysta rozrywka. Na pierwszy rzut oka samochód wygląda jak dziwna hybryda Segwaya i deskorolki. Definicja jest jednak prostsza. Hoverboardy to pojazdy dwukołowe. Nie mają kierownicy. Kontrolujesz je, przesuwając ciężar ciała.
To nie magia. To jest inżynieria. Żyroskop — co inżynierowie nazywają stabilizatorem żyroskopowym — utrzymuje deskę w pozycji pionowej. Bez tego upadłbyś w chwili, gdy przestałbyś się ruszać. Technologia ta zapobiega przewracaniu się deski podczas jazdy. Istnieją różne modele. Redakcja Autobild porównuje je online. Ale zakup takiego jest łatwy. Czy bezpiecznie jest jeździć nimi po drogach publicznych? Tutaj zaczynają się problemy.
System kontroli przenoszenia ciężaru
Większość ludzi uważa, że sterowanie wymaga fizycznego interfejsu. Pióro. Jądro. Koło. Hoverboardy odrzucają to założenie. Mechanizm kontrolny jest całkowicie zależny od postawy ciała. Pochylać ku przodowi. Deska przyspiesza. Przechylić się do tyłu. Zwalnia lub zatrzymuje się. Przesuń ciężar ciała w lewo. Tablica skręca w lewo. Po prawej stronie podąża tą samą ścieżką.
Ta metoda wydaje się intuicyjna, dopóki nie natkniesz się na nierówny chodnik. Albo deszcz. Lub żwir. Brak fizycznego punktu podparcia oznacza, że cała stabilność zależy od czujników płytki i czasu reakcji żyroskopu. Co się stanie, jeśli akumulator rozładuje się podczas jazdy? Będziesz stał na dwóch kółkach i nie będzie się czego chwycić. Upadek jest zwykle trudny.
Stan prawny w ruchu drogowym
Niemieckie przepisy drogowe ściśle określają, co kwalifikuje się jako pojazd. Przepisy ruchu drogowego (StVO) definiują szczegółowe kategorie. Samochody. Rowery. Motorowery. Elektryczne deskorolki? Zasady są niejasne. Hoverboardy wpadają w szarą strefę. Niektóre miasta zakazują ich używania na chodnikach. Inne pozwalają na jazdę rowerem po ścieżkach rowerowych. Na drogach? Prawie powszechnie zabronione.
Dlaczego? Bo to nie są rowery. Nie są to pojazdy mechaniczne. Nie posiadają hamulców w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Wiele tanich modeli nie ma świateł. Są nieprzewidywalni. Jazda nimi po ulicy stwarza martwe pole dla kierowców samochodów. Piesi nie spodziewają się, że będą mijać chodnik. Rozpiętość odpowiedzialności jest ogromna. Jeśli kogoś uderzysz, Twoje ubezpieczenie może nie pokryć szkód. Urządzenie nie jest klasyfikowane jako standardowe narzędzie transportowe w rozumieniu obowiązujących przepisów.
Sprzęt ochronny jest koniecznością
Reklama przedstawia uśmiechniętych jeźdźców. Żadnych kasków. Brak nakolanników. Tylko gładki asfalt. Prawdziwe życie jest inne. Upadki się zdarzają. Zwykle przy małych prędkościach. Nie oznacza to jednak, że obrażenia są niewielkie. Nadgarstki pękają. Kolana są podrapane. Głowy uderzyły w beton.
Wymagany kask. Nie opcjonalne. Na tym polega różnica między siniakiem a wstrząśnieniem mózgu. Nakolanniki pomagają. Pomocne są nakolanniki na łokciach. Ochraniacze na nadgarstki są niezbędne. Żyroskop utrzymuje Cię w pozycji pionowej. Nie złapie Cię, gdy stracisz równowagę na krawężniku. Czas reakcji na upadek człowieka jest w wielu przypadkach szybszy niż czas korekcji czujnika.
Ryzyko związane z akumulatorem i konserwacją
Baterie litowo-jonowe są niestabilne. Tania produkcja prowadzi do przegrzania. Zdarzały się przypadki pożarów. Ładowanie przez noc jest ryzykowne. Używanie niecertyfikowanych ładowarek wiąże się z ryzykiem. System zarządzania baterią (BMS) ma kluczowe znaczenie. Jeśli się nie uda, konsekwencje będą poważne.
Kontrola ma znaczenie. Sprawdź opony pod kątem zużycia. Sprawdź
Rzeczywistość jest brutalna. Kierowcy hoverboardu nie mogą uczestniczyć w ruchu ulicznym. Zasada jest rygorystyczna: z deski można korzystać wyłącznie na prywatnych tarasach lub dziedzińcach. Obszary te muszą być wyraźnie odgrodzone. Idealnie, są nawet zamknięte.
W drodze? Nie ma mowy. Zabrania się także poruszania się na hulajnogach samobalansujących po chodnikach publicznych. Przyczyna leży w projekcie. Konstrukcja nie jest dostosowana do maksymalnej prędkości. To sprawia, że ich używanie na drogach publicznych jest nielegalne.
Fotoradary: dlaczego deskorolki nie nadają się na drogi
Oto haczyk. Hoverboardy mogą osiągać prędkość ponad 6 km/h. To nie brzmi dużo, ale tak nie jest. Przy porównywaniu produktów często podawane są prędkości 10, 13, 15, a nawet 30 km/h. To nie jest wyjątek. To jest norma.
W Niemczech istnieje magiczna granica. Próg sześciokilometrowy. Wszystko wyższe podlega bardziej rygorystycznym zasadom.
„Kto nie zastosuje się do tej zasady, ryzykuje karą grzywny i wpisaniem do rejestru wykroczeń drogowych we Flensburgu”.
Jeżeli urządzenie przekracza ten próg, musi posiadać określone elementy: siedzenie, kierownicę, lusterko, reflektory, hamulce.
Hoverboardy nie mają żadnego z tych elementów. Są minimalistyczne. Niezbędne do utrzymania równowagi, ale nie spełniają wymagań do poruszania się po drogach publicznych. Dlatego właściciele mają prawo używać ich tylko na terytoriach nieoficjalnych. Kropka.
Konsekwencje prawne i ryzyko indywidualne
Rozróżnienie jest jasne: terytorium prywatne a przestrzeń publiczna. Ale granice czasami się zacierają. Co zrobić z utwardzonym podwórkiem od strony ulicy? Czy jest „zamurowany”?
Policja rozpatruje każdą sprawę indywidualnie. Czy dostęp jest kontrolowany? Czy jest brama? Bariery? Jeśli ich nie ma, szybko znajdziesz się w przestrzeni publicznej. A to jest zabronione.
Kary mogą być wysokie. A wpis do rejestru we Flensburgu to nie żart. To trwały zapis. A przynajmniej do czasu jego usunięcia.
Wielu producentów nie podaje w przejrzysty sposób maksymalnej prędkości. Kupujący kupują deskę, o której mówi się, że osiąga „tylko” 15 km/h. Ale w rzeczywistości może się mniej więcej rozwinąć. Ale najczęściej jest to więcej niż 6 km/h. Uznawany jest wówczas za motorower lub motocykl. W zależności od interpretacji. Brak rejestracji. Brak ubezpieczenia. Brak kierownicy.
W tym tkwi dylemat. Technologie pozostają w tyle za ustawodawstwem. Lub odwrotnie. Społeczeństwo pragnie szybkich i elastycznych środków transportu. Prawo chce bezpieczeństwa i porządku.
Deskorolki nie spełniają tych wymagań w przestrzeni publicznej. Nie dlatego, że są złe. Ale dlatego, że są za szybkie na chodniki, a za wolne i niewygodne na drogach.
Istnieją w cieniu. Na prywatnych podwórkach. W zamkniętych ogrodach. Zapomniane przez planistów ruchu. Ale w polu widzenia organów ścigania.
Co się stanie, jeśli baterie ulegną awarii
Prawna szara strefa: dlaczego jazda na desce rozdzielczej jest nielegalna
Właściciele hoverboardu prawdopodobnie potrzebują prawa jazdy. Problem w tym, że niemieckie ustawodawstwo nie wyznacza dla nich odrębnej klasy pojazdów. Technicznie można je zaliczyć do licencji kategorii A. Do tej kategorii zaliczają się motocykle o pojemności skokowej większej niż 50 cm3. cm lub prędkość do 45 km/h. Dotyczy to także trójkołowców. Kategoria A1 dotyczy motocykli o mocy do 11 kW. Kategoria A2 pozwala na moc do 35 kW. Kategoria AM? Przeznaczony jest do pojazdów silnikowych dwu-, trzy-, a nawet czterokołowych z określonymi ograniczeniami prędkości.
Prawo jest niejasne. Więc czekamy.
Oczekujemy, że nadejdą regulacje, które obejmą Segway i hulajnogi elektryczne. To już dawno zaległe. Kiedy już się pojawi, najprawdopodobniej będzie zawierał deskorolki. Na pytanie „pojazdy elektryczne w transporcie lokalnym” rząd ma już odpowiedź od 2017 r. Nowych przepisów na razie nie ma. Zatwierdzenie licencji spodziewane jest do maja 2019 r. Oczekiwano, że projekt przepisów zostanie udostępniony publicznie do lutego. Zostaną one następnie rozpatrzone przez Komisję Europejską i Radę Federalną. Szczegóły pozostają nieznane.
Spekulacje nabierają tempa. Dorośli mogą nie potrzebować specjalnego dokumentu tożsamości. Minimalny wiek? Być może 12 lat. Dla dzieci w wieku 12–14 lat? Dozwolona prędkość wynosi 12 km/h. Nic z tego nie zostało potwierdzone.
Taka jest rzeczywistość. Deskorolki nie są zarejestrowane. Dlatego poruszanie się nimi po drogach publicznych jest nielegalne. Dostaniesz podwójną karę. Prowadzisz pojazd bez prawa jazdy. Prowadzisz pojazd, który nie jest dozwolony na drogach publicznych.
Pułapka z ubezpieczeniem
Występuje jeszcze jedno „technicznie”. Pojazdy poruszające się z prędkością powyżej 6 km/h muszą być ubezpieczone w ramach obowiązkowej odpowiedzialności cywilnej. Hoverboardy należą do tej kategorii. Nie ma jednak dla nich specjalnego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.
Dlaczego? Ponieważ początkowo nie wolno im poruszać się po drogach publicznych.
Nie można kupić polisy, która nie istnieje. Myślisz, że ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej Cię uratuje? Zło. Uszkodzenia spowodowane przez hulajnogi elektryczne nie są objęte gwarancją. Jeśli upadniesz, płacisz sobie. Z własnej kieszeni. Dla każdej osoby. Dla każdej nieruchomości. Wszystko.
Jeśli kiedykolwiek będzie dostępne obowiązkowe ubezpieczenie, ta hybryda segwaya i deskorolki może wymagać tablicy rejestracyjnej. Gdzie mam to zamontować? Kto wie. Czy ubezpieczenie stanie się obowiązkowe? Również nieznany.
