Zniknęły. Każdy z nich.
Zmarła rodzina łabędzi zamieszkująca jezioro Canvey. Miejscowi mieszkańcy, którzy obserwowali je przez lata, mówią, że czują się zdruzgotani. Ta wiadomość była dla nas ciężkim ciosem. To nie były tylko suche statystyki. Byli sąsiadami, przyjaciółmi, częścią krajobrazu, która nagle zniknęła.
Poniżej znajduje się harmonogram tragicznych wydarzeń w lokalnym rezerwacie przyrody.
Liczby nie kłamią
Jezioro było domem dla dwóch dorosłych łabędzi. W tym roku wychowali dziewięć piskląt. Sytuacja wydawała się obiecująca, dopóki straty nie zaczęły się kumulować.
Lisy zabiły dwa pisklęta.
Cztery inne były zbyt słabe, aby przetrwać początkowy odpływ. W czerwcu przewieziono je do szpitala South Essex Wildlife Hospital. Jeden z nich nie przeżył. Ustalono, że przyczyną śmierci był zatrucie jadem kiełbasianym ptaków.
Zostały trzy pisklęta. A także mama i tata.
We wtorek ich stan znacznie się pogorszył. Siedlisko w jeziorze zmieniło się na gorsze. Rodzina została przetransportowana do szpitala. W piątek oni też już nie żyli.
“Jestem całkowicie załamany. Ogarnia mnie rozpacz. Spędzałem z nimi cztery do pięciu godzin dziennie przez ostatnie trzy lata. ”
– Hayley Coken, mieszkanka Canvey
To nie tylko porażka
Martin Anglin, członek komitetu Friends of Canvey Lake, nazwał to „katastrofą ekologiczną”. Nie przesadza. Opisuje to, co widzi na własne oczy.
Sue Schwar jest kierownikiem wydziału weterynarii w South Essex Wildlife Hospital. Widziała ciała ptaków i badała wodę. Jej werdykt? Jest „w stu procentach pewna”, że główną przyczyną śmierci było narażenie na działanie sinic.
Niebieskozielone algi to specyficzny rodzaj szkodliwego zakwitu bakteryjnego. Występuje, gdy warunki w zbiorniku wodnym ulegają stagnacji. Toksyny w pierwszej kolejności atakują ptaki. Potem ssaki. Mogą też potencjalnie wyrządzić krzywdę ludziom, jeśli będą pływać w takiej wodzie.
Pytanie, które wszyscy sobie zadają, brzmi: jak to się stało, że sytuacja stała się tak krytyczna?
Rezerwa maleje
Jezioro Canvey to coś więcej niż tylko staw. W 1998 roku Rada Wyspy Canvey oficjalnie zarejestrowała ją jako lokalny rezerwat przyrody. Celem była ochrona przyrody, poprawa jakości obszaru i ochrona dzikiej przyrody.
Jest oczywiste, że standardy jakości zostały naruszone.
Lokalna mieszkanka Hayley Kouken powiedziała, że jezioro jest „martwe”. Patrzyła, jak to się dzieje. Stwierdziła, że jest to „absolutnie nie do przyjęcia”.
Codziennie spędzała tam wiele godzin. Powiedziała, że obawia się utraty dzikiej przyrody w tym roku. Widziała nadchodzącą katastrofę. Jednak świadomość sytuacji wcale nie ułatwiała sprawy. To tylko sprawiło, że ostateczna akceptacja straty była jeszcze bardziej bolesna.
„Zawsze mówiłem, że w tym roku stracimy całą dziką przyrodę zamieszkującą to jezioro” – powiedział Kouken. „Wiedziałem, że to nieuniknione, ale to wcale nie ułatwiło sprawy”.
Co teraz widzisz
Idź tam dzisiaj, jeśli masz odwagę. Nie będziesz już widzieć pełnych wdzięku białych krzywizn, do których jesteś przyzwyczajony. Zobaczysz „bardzo mało ptaków”. Ty






























