Znaleziono go w ziemi. A raczej oczyszczone na tyle, że można było odczytać słowa wyryte w kamieniu.
To jest Sebastian. Nazywał siebie Boston.
Czy umarł jako wolny człowiek w 1739 roku? Nie, w 1729 r., chociaż kalendarz wskazuje rok 1728. Szczegóły techniczne mają mniejsze znaczenie niż fakt, że znajduje się tutaj, pod ziemią, na cmentarzu Granary w Bostonie. Jest to jeden z najstarszych nagrobków upamiętniających pochówek wolnego czarnego człowieka na amerykańskiej ziemi. Burmistrz Michelle Wu uczciła tę okazję 4 lipca, podkreślając, że kamień nie zaginął – został po prostu zignorowany.
„Był tu przez cały czas”.
To odkrycie zmienia nasze postrzeganie cmentarza. Kamień przedstawia standardowy symbol śmierci: czaszkę, skrzydła. Może to jest nadzieja na zmartwychwstanie? Epitafium jest krótkie, ma tylko pięć wierszy i używa przestarzałej litery „cierń” do przedstawienia przedimka „the”. Jest to mylące dla współczesnych czytelników. Do 1752 roku nowy rok nie zaczynał się w styczniu. 28 lutego 1728 roku według kalendarza juliańskiego odpowiada rokowi 1729 we współczesnej chronologii. Całkiem mylące.
Kelly Thomas z Boston Parks and Recreation Department zauważyła tę anomalię podczas prac konserwatorskich. Przeglądała fotografie nagrobków na terenie Cmentarza Granery, założonego w 1660 roku. Pod wieloma względami jest on starszy od samego miasta. Pochowani są tu Samuel Adams, John Hancock, Paul River i Crisps Attucks. Głównie sławni biali mężczyźni. I Attucks. Ale ten kamień?
Tylko imię. Brak nazwiska.
Fakt ten zaniepokoił Thomasa. W tamtych czasach jedno imię często wskazywało na niewolnictwo lub niepewną pozycję wolnego człowieka. Sięgnęła do materiałów archiwalnych. Znaleziono Sebastiana, znanego również jako Bastian. A potem znalazłem jego żonę: Jane Lake.
Brudna, bolesna rzeczywistość. Boston i Jane pobrali się, tak, ochrzcili córkę w Pierwszym Kościele w 1701 roku. Byli to ludzie pobożni. Z akt wynika jednak, że były własnością. Różni właściciele. W różnych domach. Żyli razem z powodu miłości lub okoliczności, ale prawo ich rozdzieliło.
John Waite należał do Bostonu. Kiedy Waite zmarł w 1702 r., łańcuch zależności mógł zostać przerwany. A może osłabić. Już w 1708 roku na liście miast „Boston” znalazł się wśród wolnych czarnych mieszkańców. Był uczniem. Ciężko pracujący. Był znany w mieście.
Czy wolność go zmieniła?
Cieszył się wolnością przez około trzydzieści lat przed śmiercią. Trzy dekady. Wystarczająco długo, aby otrzymać nekrolog w New-England Weekly Journal. To było wówczas rzadkością. Przywilej dostępny dla nielicznych.
Więc po co ten kamień? I dlaczego teraz?
Burmistrz Wu powiązał to odkrycie z innymi niedawnymi odkryciami. Archeolodzy wykopali z ziemi kule do muszkietu, będące pozostałością bitwy pod Bunker Hill w 1775 roku. Zamek skałkowy do broni palnej. Rewolucja. Ale to było przed rewolucją. To jest wcześniej. Starszy.
Mówimy o historii tak, jakby była czysta. Liniowy. Historia Sebastiana nie wpisuje się w płynną narrację „ojców założycieli”, choć spoczywają oni na tym samym gruncie. On jest tutaj. Boston to osoba, Boston to miasto. Jedno imię. Inna waga.
Kamień wrócił na swoje miejsce. Wizualnie odrestaurowany. Ale historia? Zawsze tu była. Czekam, aż ktoś spojrzy w dół, a nie w górę.
