Kosmiczne śmieci zamieniają cenną orbitę w pole minowe

10

Jest niewidzialny. Jest mały. I może zniszczyć twojego satelitę wartego miliard dolarów.

W nowym badaniu zidentyfikowano chmurę małych śmieci kosmicznych – niektórych śmieci tak małych jak dwa cale (około 5 cm) – zatykających krytyczny obszar przestrzeni. Odkrycia tego dokonali naukowcy z Uniwersytetu Wodnego. Mówimy konkretnie o orbicie geostacjonarnej (GSO). Znajduje się na wysokości 22 000 mil (około 36 000 km).

Ta orbita jest wyjątkowa. Satelity na nim obracają się synchronicznie z Ziemią, jakby na zawsze zamrożone na niebie nad jednym punktem równika. Zasila satelity telewizyjne i jest wykorzystywana przez dostawców Internetu oraz sprzęt pogodowy. Ale teraz robi się niebezpiecznie.

Stuart Eves z SJE Space ujmuje to bez ogródek:

“Żadna rozsądna osoba nie weszłaby na pole minowe bez wykrywacza min. Podobnie nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien wysyłać satelitów do GEO bez odpowiedniego zbadania śmieci kosmicznych.”

Naukowcy nie znaleźli tych szczątków dzięki dokładniejszej analizie nowych danych. Przyjrzeli się starym danym. Naukowcy ponownie przejrzeli zdjęcia wykonane przez Teleskop Izaaka Newtona na Wyspach Kanaryjskich. Do starych obrazów zastosowali nowe algorytmy – tak zwaną „technikę ślepej akumulacji”.

Zasadniczo nałożyli na siebie wiele klatek obrazu, aby uwydatnić słabe poruszające się obiekty ukryte pod szumem. Ben Cook nazywa tę metodę potężnym narzędziem zwiększającym czułość.

To zadziałało. Odkryli 25 wcześniej przeoczonych trajektorii.

Osiemdziesiąt procent z nich należy do obiektów, o których istnieniu wcześniej nie było wiadomo.

Dlaczego nie widzieliśmy tego wcześniej? Ponieważ przestrzeń jest ogromna. A warunki w odległości 30 000 km bardzo różnią się od tych na niskich orbitach. Na tej wysokości nie ma powietrza. Nie ma oporu aerodynamicznego, który ściągałby śmieci w dół. Nie spala się po ponownym wejściu do atmosfery.

James Blake wyjaśnia problem wytrwałości:

„Wszelkie powstałe śmieci pozostaną na orbicie na zawsze.”

Bliżej Ziemi obiekty stopniowo opadają na powierzchnię. A na obszarze GSO tam pozostają. Stężenie śmieci stale rośnie. I to trwa wiecznie.

Stawka tutaj jest jeszcze wyższa. GEO zawiera drogie, masywne satelity. To nie są jednorazowe moduły Starlink na niskiej orbicie. Wytrzymują dłużej i kosztują więcej. Często ich panele słoneczne są rozmieszczone na szerokości 100 stóp (30 metrów).

Uderzenie w taki panel dwucalowym kamieniem lecącym z prędkością kilku kilometrów na sekundę to nie tylko zarysowanie lakieru. To koniec misji.

„Nawet małe śmieci mogą spowodować ogromne uszkodzenia bardzo drogiego satelity” – mówi Blake. „Więc nawet drobne szczegóły mają ogromne znaczenie”.

Co dalej? Naukowcy chcą przeanalizować więcej zdjęć z teleskopów na całym świecie. Aby zrozumieć, jak krytyczna stała się sytuacja.

Albo kogo to w ogóle obchodzi?