Otyłość i ryzyko serca: różnica między nimi zmniejsza się

14

Przez dziesięciolecia narracja była prosta. Waga oznaczała ryzyko. Jeśli byłeś cięższy, twoje ciśnienie krwi i cholesterol były wyższe. Twoje serce było atakowane. To była prosta korelacja. Jedna rzecz spowodowała drugą.

Nie jest to już do końca prawdą.

Duże badanie opublikowane w The Lancet właśnie zmieniło scenariusz. Naukowcy przeanalizowali dane od prawie miliona dorosłych z siedmiu krajów – Anglii, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej, Tajlandii, Tajwanu i Finlandii. Przestudiowali ankiety obejmujące okres trzydziestu lat. Dane pokazują coś zaskakującego. Wśród osób powyżej 40. roku życia? Różnica między osobami otyłymi a tymi, które mają „zdrową” wagę, zasadniczo zniknęła. W niektórych przypadkach.

Czekać. Przeczytaj to jeszcze raz.

Osoby otyłe nie tylko nadrabiają zaległości. Pod kilkoma względami faktycznie czują się lepiej niż ich cieńsze odpowiedniki. W szczególności patrząc na skurczowe ciśnienie krwi i poziom cholesterolu innego niż LDL. Linie się przekroczyły. Albo się spotkali. Są nie do odróżnienia.

Jak?

Medycyna. Jest tego dużo.

To nie magia. To nie jest tak, że nadmiar tłuszczu z dnia na dzień przestał uszkadzać naczynia krwionośne. To są statyny. Są to leki przeciwnadciśnieniowe. Osobom otyłym znacznie częściej przepisuje się te leki. I są akceptowane znacznie częściej. I to działa.

Profesor Majid Ezzati z Imperial College w Londynie ujął to prosto. Kraje o wysokich dochodach wygrywają grę narkotykową. Dorośli w średnim i starszym wieku z wysokim wskaźnikiem masy ciała zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych do poziomu osób z prawidłowym BMI, po prostu kontrolując ich liczbę. Cholesterol spada. Spada ciśnienie krwi. Profil ryzyka wyrównuje się.

„Nasze badanie sugeruje, że… przyjmowanie leków… pomogło dorosłym w średnim i starszym wieku zmniejszyć ryzyko chorób sercowo-naczyniowych do poziomu podobnego do osób z prawidłowym BMI”.

Daj sobie czas na radość. Albo stań się sceptykiem. Dotyczy to szczególnie osób starszych. Poniżej 40 lat? Stare zasady nadal obowiązują.

Jeśli masz mniej niż 40 lat i jesteś otyły. Twoje wyniki są gorsze. Zły cholesterol jest wyższy. Ciśnienie krwi jest wyższe. Parasol ochronny przed masowym zażywaniem narkotyków nie objął jeszcze w pełni młodych ludzi. Nie rozwinęły się u nich jeszcze choroby współistniejące wymagające agresywnego leczenia. Lub systemy do ich proaktywnego zarządzania.

Isa d’Aglio de Bizay z tego samego zespołu badawczego ostrzegała przed samozadowoleniem. To nie jest zielone światło, aby ignorować wagę. To znak, że trzeba wcześniej naprawić podstawy biologii. Zanim leki staną się koniecznością. Interwencje dotyczące stylu życia są ważniejsze niż kiedykolwiek. Ponieważ pigułki kontrolują objawy. Nie usuwają przyczyny.

Dlaczego to jest ważne?

Coraz popularniejsze są leki odchudzające, takie jak GLP-1. Rynek eksploduje. Lekarze przepisują je jak cukierki. Aby jednak wiedzieć, czy te nowe leki działają, potrzebujemy punktu odniesienia. Jak wygląda zdrowie układu sercowo-naczyniowego zanim zaczniemy bezpośrednio leczyć otyłość?

Badanie daje nam taki obraz. Pokazuje, że obecnie wielu pacjentów, którzy ostatecznie otrzymają te zastrzyki odchudzające, ma profile sercowo-naczyniowe podobne do profili wszystkich innych osób. Ponieważ przyjmują już leki na problemy z sercem i cholesterolem.

Profesor Brian Williams z British Heart Foundation nazwał to „historią sukcesu w dziedzinie zdrowia publicznego”. On ma rację. To jest sukces. Poradziliśmy sobie z kryzysem. Utrzymywaliśmy bicie serc w ciałach, które statystycznie nie powinny je pomieścić na długo.

Ale swoim ostrzeżeniem także trafił w sedno. Nie możemy zapominać, co tak naprawdę powoduje otyłość.

Statyny korygują lipidy. Nie zatrzymują cukrzycy. Nie zapobiegają chorobom nerek. Na pewno nie zmniejszają ryzyka zachorowania na raka.

Serce jest bezpieczne. Może. Do widzenia. Ale reszta ciała wciąż płaci cenę.

Czy ta umowa jest wystarczająco dobra?

Być może nie. Ale to jest ten, do którego doszliśmy. Do widzenia. Zobaczymy, dokąd zaprowadzi nas następna dekada. Gdy na rynek wchodzą nowe leki. W miarę zmiany wytycznych. Ponieważ definicja zdrowia ciągle się zmienia.

Jedna rzecz pozostaje taka sama. Złożoność.

Zawsze trudne.