Aukcja T. rexa uderza w naukę

19

To jest potwór. Dosłownie. Gigant tupiący w kości, który niegdyś rządził amerykańskim Zachodem. Jest teraz wystawiony na sprzedaż. Aukcję prowadzi dom aukcyjny Sotheby’s. Cena? Od 20 do 30 milionów dolarów.

Eksponat nosi nazwę „Gus”. Przyjazna nazwa stworzenia o zębach w kształcie sztyletu i szczękach, które są w stanie połknąć krowę. Wysokość szkieletu wynosi 3,8 metra. Zamontowany w pozycji gotowej do zabicia. Znaleziony w Południowej Dakocie przez zespół handlowy podczas wykopalisk, które trwały ponad trzy lata.

Właścicielem obiektu Fossil jest właściciel gruntu, Gary „Gus” Litting. Zmarł przed ukończeniem wykopalisk. Fossil zachował swój przydomek. Ale to nie rozgrzewa jego duszy.

Apex, stegozaur sprzedany w zeszłym roku, został sprzedany za 44,6 miliona dolarów. Prawie pięciokrotnie wyższa cena wywoławcza. Cena Gusa może wzrosnąć jeszcze bardziej. Albo upaść. Nikt się nie dowie, dopóki nie zabrzmi młotek licytatora.

Nauka pozostaje w kurzu

To nie tylko drogie dekoracje. To ból głowy.

Richard Butler z Birmingham nazywa to problemem utowarowienia. Symbol statusu. Twierdzi, że skamielina jest bezpowrotnie utracona dla nauki w momencie usunięcia jej z ziemi, chyba że zostanie zakupiona przez muzeum. Ceny rosną szybko. Instytucji po prostu nie stać na nie.

Stephen Broussat z Edynburga widzi rzeczywistość prawną. Na terenach prywatnych w Stanach Zjednoczonych skamieniałości stanowią własność prywatną. W przeciwieństwie do Mongolii. Albo Brazylia. Gdzie kości należą do państwa. A tutaj? To legalne. Mimo to jest zaniepokojony.

„Tylko superbogaci mogą sobie pozwolić na takie ceny” – stwierdził Broussat.

Pamiętajcie o „Sue”. Ten T. rex z 1997 r. został sprzedany za 8 milionów dolarów. McDonald’s pomógł sfinansować zakup dla Chicago. Wielu darczyńców oddało wtedy swoje pieniądze. Teraz miliarderzy kupują je na swoje półki. Leonardo DiCaprio ma takiego.

Dane pod kluczem

Źródłem problemu nie są tylko pieniądze. To kwestia dostępu.

Thomas Carr z Carthage College twierdzi, że własność prywatna jest krucha. Nie ma gwarancji długotrwałego zachowania. Nie ma żadnej gwarancji, że skamielina pozostanie na swoim miejscu. W każdej chwili możesz zabrać skamielinę z ekspozycji muzealnej.

Jak sprawdzić badania? Potrzebna jest powtarzalność. Inni naukowcy powinni mieć możliwość zbadania danych. Jeśli dane są zamknięte w skarbcu miliardera, nie możesz ich zobaczyć.

„Skamieniałości to dane, dlatego powinny być dostępne”.

Magazyny to rozumieją. Wymagają, aby próbki znajdowały się w publicznych repozytoriach. A jeśli jest własnością prywatną? Publikuj na własne ryzyko. Proces recenzji nie lubi zamkniętych szafek.

Mam nadzieję na wyjątek

Czasami wszystko się udaje. Częściowo.

Ken Griffin kupił Apex. Pożyczył go Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Wystawa objazdowa. Rzadki moment olśnienia. Michael Benton z Bristolu przyznaje, że takie transakcje się zdarzają. Czasami bogacz czerpie satysfakcję z dzielenia się swoją „zabawką”.

Darowizna? Pożyczać? Takie opcje istnieją.

Carr twierdzi, że nie obchodzi go, kto go dostanie, ważne, że skończy na uniwersytecie. Ale nie na aukcji. Chce prawa takiego jak w Mongolii. Brak sprzedaży komercyjnej. Tylko naukowcy zbierają rzadkie znaleziska.

Broussat przyznaje, że sam by taki kupił, gdyby był bogaty. Po prostu by to oddał. Ma nadzieję, że tak właśnie stanie się z „Gusem”.

Carr jest mniej optymistyczny. Ma nadzieję, że skamielina trafi do funduszu powierniczego. Zrzeczenie się majątku. Zapisane z salonów.

Nazywa takie domy „multimilionerami sobowtórami”. Woli publiczny dostęp. W tym przypadku wygrywa społeczeństwo.

Więc czekamy. Młot wisi nad szkieletem. Cena jest wysoka. Nauka czeka w cieniu. Być może zostanie oddany. A może nie.